WYDARZENIA

Powrót

KALININGRAD 2013


     Wiosna 2013 roku - w mojej głowie powstał pomysł odwiedzenia Kaliningradu. W zakresie wyjazdów i koncertów zwłaszcza zagranicznych moja głowa należy do Gdańskiego Chóru Nauczycielskiego, w którym śpiewam 0d 20-tu lat, wzięłam się więc do pracy, żeby sprawdzić jakie są możliwości najmniej bolesnego przekroczenia granicy polsko-rosyjskiej, taniego zakwaterowania i przede wszystkim uzgodnienia koncertów.
     Na miejscu (w Kaliningradzie) naszym przedstawicielem został konsul Azerbajdżanu i dzięki niemu otrzymaliśmy zaproszenie z Ministerstwa Kultury Kaliningradu-nie musieliśmy płacić za wizy, firma z Sankt Petersburga załatwiła tani hotel z dobrym jedzeniem, załatwił też koncert w Domu Weterana w Pionierskim, który nosi piękną nazwę "Sosnowaja Usad'ba".
     Dlaczego właśnie konsul Azerbajdżanu? To długa historia i może o tym może przy innej okazji. Drugi koncert w polskiej parafii , w kościele p.w. św. Adalberta (Wojciecha), załatwiłam sama przy pomocy kontaktu e-mail, który dostałam od p. Adama Chlebowicza.
     Do działań artystycznych dopasowaliśmy program turystyczny, w ramach którego zwiedziliśmy największą chyba na świecie odkrywkową kopalnię bursztynu w Jantarnym, a na drugi dzień objechaliśmy stary Kaliningrad i zwiedziliśmy Muzeum Bursztynu. W katedrze odbywał się koncert więc nie można było wejść do środka. Przewodniczka p. Ałła Gorbunowa to osoba bardzo kompetentna i umiejąca przekazać wiadomości w sposób przystępny i zajmujący.
     Do Kaliningradu wyjechaliśmy już w piątek po południu zwłaszcza, że na granicy traciliśmy 2 godziny i chcieliśmy zachować formę na następny dzień. Przed przekroczeniem granicy zjedliśmy smaczny obiad i ruszyliśmy do boju na przejście graniczne. Odprawa przebiegła sprawnie, chociaż po stronie rosyjskiej wszystkie procedury zostały zachowane. W sobotę po śniadaniu odwiedziliśmy wielki bazar w centrum miasta, o którym opowiedział mi wcześniej ks. Jerzy Steckiewicz. Warto go odwiedzić (ks. Steckiewicza i bazar). Tam właśnie kupiliśmy upominki. Po spacerze pojechaliśmy do kościoła, gdzie czekał na nas ksiądz Krzysztof Żuk, który towarzyszył nam w drodze do Jantarnego, Swietłogorska i Pionierskiego. Po drodze trochę historii, głównie o pracy polskich księży katolickich w Kaliningradzie,a zwłaszcza ks. Jerzego, który założył parafię św. Adalberta. Mówił bardzo potoczyście, opowiadał wiele zabawnych zdarzeń z życia parafii, a później z nami śpiewał ponieważ obdarzony jest pięknym głosem.
     W Domu Weterana czekali na nas z niecierpliwością, więc po przebraniu się w galowe stroje i rozśpiewaniu zaczęliśmy koncert nawet przed umówionym czasem, ponieważ pensjonariusze zaczęli się zbierać na sali jeszcze przed naszym przyjazdem.
     Niebawem przyjechała pani Marina Nikołajewna Sergiejewa z Ministerstwa, pan Rzajew i inni oficjalni goście, których nazwisk nie pamiętam. Dyrektor Domu, p. Ludmiła, troskliwie się nami opiekowała, jak również p. Liza, z którą cały czas prowadziłam korespondencję. Dość długi, bo ponad godzinny koncert publiczność przyjęła bardzo dobrze. Koncert podzielony był na 3 bloki : piosenki polskie w tym kaszubskie, światowe hity i piosenki naszych sąsiadów w oryginalnych językach w tym rosyjskie. Koncert zakończyliśmy popularną piosenką Milieńki ty moj, we współpracy z publicznością. Zapowiedzi były w języku rosyjskim. Po koncercie zostaliśmy przez p. Dyrektor zaproszeni na bardzo smaczny i wystawny obiad, w którym wzięli udział również goście oficjalni.
     W niedzielę po rozśpiewaniu w kaplicy stanęliśmy na chórze i śpiewaliśmy przed rozpoczęciem mszy. Oczywiście podczas mszy również. Kiedy zaczęliśmy śpiewać Rotę, wszyscy zgromadzeni powstali, a na ich twarzach widać było wzruszenie. Po mszy, ks. proboszcz zaprosił nas na kawę i po wzmocnieniu ciała wyruszyliśmy po strawę dla ducha, czyli na zwiedzanie. Pożegnanie z księżmi, a zwłaszcza z ks. Krzysztofem, który przyszedł do nas na chór, żeby razem z nami zaśpiewać oraz p. konsulem Tofigiem Rzajewem, było długie i serdeczne. Pan konsul, muzułmanin, dzielnie wytrzymał nasze rozśpiewanie, mszę św. i koncert w zimnym kościele. Okazało się również, że na naszym koncercie był obecny zastępca konsula generalnego RP w Kaliningradzie p. Zbigniew Zaręba, który wyraził swoje uznanie i zadowolenie ze spotkania z nami.
     Po zwiedzeniu miasta pojechaliśmy jeszcze na obiad do hotelu i po nim już do Polski. Na granicy bez sensacji.
     Ponieważ odzyskaliśmy zgubione w Kaliningradzie 2 godziny (różnica czasu), do domu wróciliśmy wcześnie.
     Nasze wrażenia z Kaliningradu są bardzo dobre, trafialiśmy na życzliwych ludzi i jeżeli nas ktoś zaprosi, chętnie tam ponownie pojedziemy.

Regina Stróżyk - chórzystka
Pilot wycieczek

Zdjęcia od Krysi Klincewicz:

i od Reginy:

Notatka na stronie 'Gdańsk.pl'

^^^